Majowanie w Brzoskwini
Witajcie Kochani
Dziękuję bardzo za odwiedziny i wszystkie miłe słowa jakie tu zostawiacie, wsparcie zawsze mile widziane. Przytulam Was mocno do serca. Witam również Nowe Twarze, bawcie się tu dobrze! Dobrze że są jeszcze osoby piszace na blogach. Cieszę się, że zaglądacie do mnie mimo, że ostatnio brakuje mnie w blogosferze. Czasem żałuję, że doba nie jest z gumy. Człowiek odnosi wrażenie, że z każdym dniem ma coraz mniej czasu żeby ogarnąć to co ma do ogarnięcia. Stopniowo w wolnej chwili staram się zaglądać do Was, bo zawsze znajduje na Waszych blogach coś ciekawego i inspirującego. Nie mogę uwierzyć, że już połowa maja za nami, lada moment przywitamy czerwiec, a ten nadchodzi wielkimi krokami. My teraz siedzimy na szpilkach i czekamy na wyniki egzaminu ośmioklasisty, wszyscy razem z Leną. Starała się biedna jak mogła, uczyła się do ostatniego momentu i próbowała pokonać narastający w niej strach. Najbardziej bała się matematyki, reszta była do przeżycia. U nas w rodzinie nikt nie jest mocny w przedmiotach ścisłych. Przeważają tutaj fani języków obcych ( głównie azjatyckich). Niestety na wyniki egzaminu musimy zaczekać aż do lipca. To jest jakieś nieporozumienie. Ponadto walczę z katarem który trzyma mnie odkąd przyszło ochłodzenie. Dziś już było cieplej. Ostatnio zmarzłam i zmokłam czekając na tramwaj.
Pierwszy dzień maja spędziłam robiąc porządki w piwnicy, ale drugi dzień był już dniem laby. Wybrałam się z Ophie pod Kraków do wsi o bardzo miłej nazwie, a mianowicie Brzoskwinia żeby odwiedzić tamtejszy ogród, do dolinki już niestety nie zdążyłysmy, ponieważ autobusy w weekendy rzadziej kursują. Przejazd autobusem zajął nam jakieś 35 minut ( wsiada się na pętli w Bronowicach Małych). Dwa dni wcześniej byłyśmy obie w Bronowicach na naszym kolejnym hanami (czyli podziwianie drzewek wiśni japońskiej), ale było o zgrozo tak zimno, że długo nie robiłyśmy zdjęć. Ale wracając do ogrodu w Brzoskwini to powiem, że zachwycił on nas swoim niezwykłym pięknem, bogactwem zieleni i roślinności. W weekendy odbywają się tam przyjęcia weselne i połowa ogrodu dostępna jest dla zwiedzających tylko do godziny 13. Czasem właściciele wynajmują ten ogród fotografom na okolicznościowe sesję zdjęciowe. Kwiatów za wiele nie było, co trochę nas zmartwiło, ponieważ obie z Ophie uwielbiamy robić zdjęcia kwiatom i możemy siedzieć między nimi godzinami. Były za to inne ciekawe formacje roślinne, mnóstwo drzew, drzewek, krzewów, z resztą sami zobaczycie na zdjęciach. Nasza wycieczka zaczęła się od tego, że się zgubiłysmy zaraz po wyjściu z autobusu - jak to my - i trzeba było nadłożyć drogi, aby trafić do kasy za którą zaczyna się właściwe zwiedzanie . My dwie to zawsze musimy zaliczyć jakąś zabawną przygodę. W tym ogrodzie moje dziewczyny miały kiedyś zdjęcia między choinkami do sesji świątecznej. Trzeba zaznaczyć, że sama Brzoskwinia poza tym ogrodem i dolinką otoczoną skałkami nie ma jakichś innych atrakcji turystycznych. Nie ma tam też żadnych restauracji ani kawiarni, a nie powiem przydałoby się coś takiego w centrum wioski. Idąc w stronę przystanku wstąpiłysmy do Żabki żeby kupić wodę i lody. Ophie specjalnie na naszą wyprawę zrobiła babeczki z brzoskwiniami, a ja zabrałam wafle ryżowe. Bezglutenowe Ophiowe babeczki brzoskwiniowe były naprawdę pyszne i umiliły nam wędrówkę po ogrodzie. Pogoda również nam się udała.
Okej, zatem ruszamy na wirtualne zwiedzanie ogrodu Brzoskwinia :
Tuż za wejściem do ogrodu japońskiego taka rzeźba
Poniżej: Wąwóz różaneczników
Jeszcze nie wszystkie zakwitły, ale pozostałe przepięknie pachną
Poniżej: Jest i huśtawka pod Platanem
Nie omieszkałyśmy się pohusiać
Poniżej: Rajska jabłoń tuż przy ścieżce
Uwielbiam te różowe drzewka
Lubicie takie alejki
Poniżej: wokół namiotu
Poniżej: Kalina Sztywnolistna
Poniżej : małe dziewczynki mogą w ogrodzie poszukać domów wróżek i przybijać pieczątki
Duże dziewczyny też mogą jeśli lubią 😃
My się super bawiłyśmy
Poniżej: dużo iglaków duuuuuuuuuużo
Zielono Wam?
Poniżej: wokół stawu, a tuż nad nim wąwóz
Poniżej:
Różanecznik fiolotewy zwany też jako rododendron
![]() |
Poniżej:
Szafirek armeński
Poniżej:
Poza ogrodem, idąc w kierunku dolinki Brzoskwini
Lubię fotografować takie stare budynki otoczone zielenią
Poniżej: trochę kwietniowych kadrów
Pigwowiec japoński w naszym krakowskim ogrodzie botanicznym
Nieustannie się nim zachwycam
Poniżej: Magnolia japońska, trochę różni się od naszej
Poniżej:
Nasza magnolia
To tyle na dziś
Dziękuję za uwagę i komentarze


























































































































Komentarze
Prześlij komentarz