I grudzień. Startuje z kalendarzem 😃
Witajcie Kochani
Na wstępie jak zawsze dziękuję Wam za uwagę, odwiedziny i komentarze na blogu. Stopniowo staram się odpowiadać na Wasze przemiłe motywujące komentarze. Dziękuję serdecznie, że Jesteście cząstką tego miejsca. Bez Was nie miałoby sensu istnieć.
W tym roku po raz pierwszy startuje z blogowym kalendarzem adwentowym. W końcu. Wcześniej nie wiedziałam jak się za to zabrać, ale wreszcie załapałam i bardzo się z tego cieszę. Celem kalendarza jest docenienie i wyróżnienie blogów, na które często zaglądam i Blogerow, które cenię za ich ciężką pracę, zaangażowanie oraz sympatię. Są wśród nich, te które znam od dawna jak i te nowe. Bardzo nie chciałabym nikogo skrzywdzić przez to wyróżnianie, ponieważ blogów, które uwielbiam jest naprawdę mnóstwo, a miejsc jedynie 24, więc co roku będę się starała wyróżnić te blogi, których nie wymieniłam wcześniej. Bardzo lubię zaglądać zarówno na blogi tematyczne jak i te mieszane gdzie pisze się posty na różne tematy. Inspirujecie mnie Kochani na maksa, wzbudzacie moją kasiną niesforną ciekawość, od Was dowiaduje się o rzeczach, o których bez Was nigdy bym się nie dowiedziała, o miejscach, które warto zobaczyć. Dzięki Wam poznaje książki warte przeczytania, oglądam cudowne zdjęcia i wirtualnie podróżuje po całym świecie. Podziwiam Was za Wasze wspaniałe pasje, którymi się dzielicie na łamach swoich blogów jak opowiadania, wiersze czy inne formy sztuki. Macie nieskończenie wiele talentów dzięki czemu każdy z nas znajduje u Was to co lubi. Idea blogów jest super i fajowo, że jest nas Bloggerów tak dużo i że coraz lepiej się poznajemy. Oby było Nas jak najwięcej. Bardzo mi się podoba idea blogowego kalendarza adwentowego.
Dziś nie będzie marudzenia o remoncie, bo nie ma sensu o tym marudzić w każdym poście. Jest dużo ciekawszych rzeczy do opowiedzenia. Jest jak jest i trzeba wierzyć, że będzie lepiej. Teraz trochę zdjęć i mojej ulubionej muzyki.
Poniżej : Arcy znudzony kot
Poniżej : kolorowe schody przy ul. Tatrzańskiej na Krakowskim Podgórzu
Poniżej : Pan Twardowski w pełnej krasie
Sucha Beskidzka, którą odwiedziliśmy w zeszłą niedzielę
Poniżej : I rzeczony Diabeł
Poniżej : Misterne wnętrze Karczmy Rzym, o której wspominał Adam Mickiewicz w balladzie Pani Twardowska
Ceny jak wszędzie, ale warto wejść i spróbować słynnego żurku stryszawskiego.
Wystrój karczmy niesamowity.
Zawsze chciałam tam zawitać
Zamek był nieczynny, mogliśmy go zobaczyć jedynie z zewnątrz. Wrócimy do Suchej Beskidzkiej wiosną, żeby zobaczyć więcej
Poniżej: Kilka kadrów zimowych z Poronina koło Zakopanego
Nie byłam w Poroninie od dziecka
Planuje tam jeszcze pojechać w zimie.
Póki co dojazd utrudniony bo pociągi nie dojeżdżaja do Zakopca przez przebudowe torowiska w Rabce Zdrój i Chabówce. Jeździ autobus zastępczy, niestety straciliśmy kupę czasu w tym autobusie i nie mogliśmy za długo być w Poroninie.
Tatry były zamglone
Poniżej: bardzo osobliwy dom na krakowskim Podgórzu w pobliżu Rynku Podgórskiego oraz kościoła pod wezwaniem św. Józefa
Kojarzycie ten budynek?
W zeszłym tygodniu spotkałam się wreszcie - po dwumiesięcznym nie widzeniu - z moją ulubioną Krakowianką Ophie i wybrałyśmy się na wędrówkę po klimatycznej dzielnicy Krakowa Podgórze, a jeszcze wcześniej byłyśmy na Zabłociu.
Poniżej: wspomniany wcześniej kościół św. Józefa. Dawno nie byłam w środku
Poniżej: Jak zawsze wchodzimy na stare podwórka, kiedy brama stoi otworem. Niektóre kamienice są naprawdę ciekawe
Niektóre mogą Wam się wydać ponure i trochę creepy
Nadały by się do powieści grozy?
Ja i Ophie lubimy takie klimaty
Poniżej: Zwracamy uwagę na wszelkie zdobniki
Restauracja japońska na Zabłociu w pobliżu Fabryki Schindlera
Uwielbiamy kolory
Barwne Zabłocie
Na rozgrzanie pyszna herbata zimowa z pachnącymi dodatkami
Bardzo lubię twórcze murale
Poniżej : Kawiarnia literacka na Kazimierzu odkryta całkiem przypadkowo
Poniżej: Park przy Szpitalu Bonifratrów na ul. Krakowskiej
I trochę muzyki
Dziś odkryłam i nie mogę przestać słuchać
Poniżej: Kawałek Tokoshie pochodzi z ostatniego sezonu anime Demon Slayer The hashira trainning
Poniżej: Odrobinę kultowej klasyki
Ostatnio ciągle tego słucham.
Poniżej w linku fragment do posłuchania książki którą akurat czytam :)
Wyspa bijących serc
To wszystko na dziś. Dziękuję za odwiedziny 😀
Spokojnej nocy, wspaniałego tygodnia i super prezentów od Mikołaja









































































Przypomniałaś mi przyjemne wakacje z kumpelami ze studiów, które spędzałyśmy właśnie w Poroninie. Oj jak było fajnie!
OdpowiedzUsuńLed Zeppelin też słucham do dziś :)
Pozdrawiam!
Takie wspomnienia to złoto Anusiu 😀 na pewno było super skoro tak miło wspominasz.
UsuńKochana wpadłaś na wspaniały pomysł z tego typu kalendarzem adwentowym. Myślę, że dzięki niemu poznamy wiele ciekawych blogów, o których być może jeszcze nie słyszeliśmy. Poza tym jest to piękny gest z Twojej strony ❤️Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru🤗
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło Agnieszko. Cieszę się, że tu z nami Jesteś. Dziękuję bardzo Kochana ❤️❤️❤️
UsuńOch Kasiu, nowe miejsca zapodalas w Krakowie, super 👍
OdpowiedzUsuńW Suchej bywaliśmy, Zamek fajny, po remoncie, tylko mało eksponatów.
Pięknego grudnia 🌲
jotka
Jak będziesz w Krakowie Asiu koniecznie musimy się w końcu poznać. Wezmę cię do fajnej kawiarni 😀🥰🥰🥰 Dziękuję że Jesteś.
UsuńJej, a ja cały czas nie łapię jak zrobić ten blogowy kalendarz adwentowy xD
OdpowiedzUsuńALe będę czekać na Twoje polecajki :)
U mnie na blogu napisałaś, że przechodzisz miłość do Song Kanga. Jeszcze raz zachęcam Cię do obejrzenia dramy Navillera. No w tym serialu mnie totalnie zauroczył :D
Jeśli chodzi o Stray Kids i liczebność członków - a wyobraź sobie, że ja kiedyś ogarnęłam boyband Super Junior (z 13 członkami) i EXO (z dwunastoma) haha
POzdrawiam serdecznie :)
Słyszałam dużo dobrego o Navillera. Gdzie to znaleźć? Muszę oglądnąć skoro gra tam Kang. Fantastyczny aktor!!! Bardzo go lubię, to moja córka się zakochała po oglądnięciu My Demon. Teraz ze mną ogląda od nowa. Faktycznie liczne te zespoły koreańskie 😀 Pozdrawiam Cię najserdeczniej Karolciu
UsuńNAvillerę można znaleźć na Netflixie! Ma chyba tylko 12 odcinków :)
UsuńTo fany serial, który z powodzeniem możesz obejrzeć z córcią :)
Miłego wieczoru!
Oooo bardzo dziękuję. Myślałam, że na Viki jest a tego nie mam akurat. Uwielbiam twojego bloga Karolciu 😀
UsuńOooo bardzo dziękuję. Myślałam, że na Viki jest a tego nie mam akurat. Uwielbiam twojego bloga Karolciu 😀
UsuńMiło mi Kasiu :D
UsuńJa również uwielbiam Twojego bloga. Ostatnim razem poleciłaś mi dramę Mr Plankton. Własnie oglądam ósmy odcinek :D I muszę przyznać, że bardzo mi się podoba!
Bardzo fajny pomysł z tym kalendarzem, super. Piękne zdjęcia, ale moje serce skradł czarny kotek :)
OdpowiedzUsuńWitaj Sisy miło widzieć Nową Twarz. Rozgosc się i baw dobrze. Dziękuję za odwiedziny 😀
UsuńCzarny kot to Lancelot. Straszny psotnik ostatnio.
UsuńLed Zeppelin... ach, Kasieńko, to czasy mojej młodości i wiele z tych utworów znam prawie na pamięć. A przywołują tak wspaniałe wspomnienia z moich pięknych lat, że... aż sobie westchnęłam :)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że Kraków ogromnie mi się podoba. Byłam już w nim kilka razy, wydaje mi się, ze coś tam zwiedziłam i obejrzałam, ale za każdym razem odkrywam coś nowego. To co, dzisiaj pokazałaś, to kolejne miejsca, w które chętnie bym zajrzała, bo to miasto jest magiczne. Jest moim ulubionym po moim ukochanym Wrocławiu i po Przemyślu, którym też zachwycam się od lat. Tak więc Kraków ma trzecie miejsce i wciąż jest na tym podium.
Myślę, że jak następnym razem tam przybędę, to już musimy się spotkać :)
Ściskam Cię mocno i życzę pięknego tygodnia... w spokoju, radości i z uśmiechem :)
Wow, ten blogowy kalendarz adwentowy to genialny pomysł. Jakie różnorodne zdjęcia, super relacja.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie Kasiu i wszystkiego dobrego. Ja ostatnio trochę zalatany jestem ;-) .
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie zakamarki w miastach. I widzę mural jednego z moich ulubionych artystów-muralistów, Mikołaja Rejsa 👌👍🙂
OdpowiedzUsuńPospacerowałam sobie z Tobą z ogromną przyjemnością i zajrzałam w zakamarki, których sama nigdy bym nie zobaczyła. Fantastyczne miejsca i mnóstwo wrażeń.
OdpowiedzUsuńA do tego jeszcze muzyka, która jest ponadczasowa i bardzo wspomnieniowa i słuchana zawsze z przyjemnością:)
Świetne fotki Kasiu! Masz tak jak my,wszystko chciałoby się uchwycić i zachować na zawsze.
Cudownie, że dzięki Tobie i ja mogę być tam, gdzie raczej nigdy nie dotrę. Wielkie dzięki Kasiu😘
Samych dobroci życzę 🤗
Karczma bardzo ciekawa. Piękne zimowe kadry. Ciekawe murale. A Versailles kojarzę! :)
OdpowiedzUsuńDzień dobry Kasiu
OdpowiedzUsuńNie wiem które zdjęcie ciekawsze, ładniejsze.... Ale moją uwagę zwróciły schodki
Tak muzyka przenosi w inny czas.
Życzę, abyś jak najszybciej nadrobiła zaległości:)))
Pozdrawiam ciepło, jak zawsze....
Kasiu!
OdpowiedzUsuńCieszy mnie Twoja relacja z ciekawych miejsc i przede wszystkim z Krakowa. Z miasta Kraka zaprezentowałaś niezwykłe miejsca, których nigdy nie widziałam. Może i ja je kiedyś zobaczę. Koniecznie na wiosnę wróć do Suchej Beskidzkiej wiosną. Jestem pewna, że zachwyci Cię zamek i park. Led Zeppelin darzę szczególną estymą. Świetny pomysł na kalendarz adwentowy!!!
Serdecznie pozdrawiam:)
Karczma Rzym faktycznie wygląda bardzo klimatycznie, a Kawiarnia Literacka bardzo… poetycznie 😉
OdpowiedzUsuńJa też w Poroninie byłem daaawno temu, ale pamiętam, że gdy była ładna pogoda, to widok na Tatry rzeczywiście był przepiękny…
A LZ i PF bardzo lubię (tak jak KC), ich muzyka mimo upływu lat jakoś się nie starzeje 🙂
Pozdrawiam Kasiu, życząc Ci uśmiechniętego Mikołaja z workiem pełnym fajnych prezentów 🎅🙂
db
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńA very nice collection of goods photographs. My prefered are the photograph of the Cat, and the photographs of the red catedral. Really all are so good.
OdpowiedzUsuńAnd the visit tonthis remarcable place full of sculptures are incredible for to have fun to the children.
To have a d to enjoy good moments in the Life IS the best.
Hello :) Nice to see You here. Thank You for comment.
UsuńHave a great time :) Huggs from Poland.
Kasiu, do Suchej Beskidzkiej jeszcze nie dotarłam, ale za to w Poroninie bywałam bardzo często! Szalenie klimatyczne są Twoje jesienne kadry, również te krakowskie!
OdpowiedzUsuńCiekawe są Twoje czytelnicze i muzyczne inspiracje, choć mnie już wciągają typowo świąteczne utwory. Dla przykładu dopiero teraz odkryłam piosenkę SIA "Snowman" i przepadłam😉
Ściskam i pozdrawiam!
Anita
Dziękuję bardzo Kochana Anitko. Muszę posłuchać Sii w takim razie. Ostatnio nawet zdarzyło mi się puścić kolende przy sprzątaniu.
UsuńKarczmę Rzym pamiętam z dwóch powodów: w szkole podstawowej nauczyłem się całego wiersza na pamięć i nawet zadeklamowałem w klasie! Również miałem zaszczyt odwiedzić Karczmę Rzym. Nie bardzo wiedzieliśmy, co zamówić i kelnerka zaproponowała żurek, który kosztował 26 złoty (połowa lat 70. XX w.)—i zasugerowała, abyśmy na razie nie zamawiali drugiego dania… Rzeczywiście, to jedno danie wystarczyło, było pyszne i obfite, m.in. znajdował się w nim spory kawałek kiełbasy. Zawsze uwielbiałem żurek i od czasu do czasu go przyrządzam (i to taki naprawdę „bogaty”, z wieloma składnikami, na zakwasie), kilka razy zaprosiłem moich kanadyjskich znajomych na poczęstunek, jak też dwukrotnie ugotowałem na biwaku duży gar żurku i poczęstowałem nim „międzynarodowe” towarzystwo—wszystkim bardzo smakował!
OdpowiedzUsuńPoronin oczywiście zawsze kojarzy mi się z Leninem, w szkole musieliśmy czytać jakieś (nudne) opowiadania o „Leninie w Poroninie”. Ale w pewnym momencie się trochę tym tematem zainteresowałem i jako nastolatek zrobiłem szybki „research” o tym epizodzie z życia Lenina: Jak się okazało, lekarz podejrzewał u mojej 16-17 letniej babci gruźlicę (zresztą się mylił) i zalecił jej wyjazd na świeże, górskie powietrze. Toteż przez kilka miesięcy przebywała w Poroninie, w tym samym czasie, gdy mieszkał w tym mieście Lenin! Pomimo moich licznych pytań nie przypominała sobie, aby kiedykolwiek go spotkała lub z nim rozmawiała—a było to możliwe, bo znała świetnie język rosyjski, jako że było to język wykładowy w szkołach. Nawet nie przypuszczała, jak okropnie ona i jej rodzina w przyszłości wycierpi się od tego bestialskiego kraju i systemu politycznego, z którego twórcą być może kiedyś minęła się na ulicy…
Powodzenia w Nowym Roku (adwentowym)!
Hej Jacku bardzo ciekawe rzeczy opowiedziałeś. Faktycznie da się tym żurkiem najeść. Pycha. Sama lubię zrobić żur z dodatkiem chrzanu i białej kiełbasy. Pychotka. Ogórkowa też dobra wychodzi. Dziękuję za wizytę. Niebawem wpadnę do Ciebie na bloga. Wszystkiego dobrego!
UsuńJak zawsze wspaniały wpis Kochana, pełen pięknych, inspirujących zdjęć! Uwielbiam przesiadywać na twoim blogu :) jak tylko mam czas od razu do Ciebie wskakuję i czytam co tam nowego :) Wspaniale, że bierzesz udział w kalendarzu! Z roku na rok coraz mniej chętnych ale i blogów ubywa. Wato wspierać tradycyjne pisanie :) Dziękuję za całego serduszka i pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńDziękuję Klauduś ja u Ciebie też. Umiesz tak kreatywnie pisać o kosmetykach jak mało kto. Właśnie zauważyłam, że blogów coraz mniej. Dużo tych, co lubiłam już nie ma. Szkoda. Ja bardzo lubię czytać blogi znajduje s nich sporo inspiracji. Dziękuję i sciskam Was serdecznie, całą trójkę ♥️♥️♥️
UsuńPiękne miejsca uwiecznione na Twoich zdjęciach Kasiu. Urokliwy Pan Twardowski buja się na księżycu 😉, śnieżne górskie krajobrazy... A kamienica z kolorowym graffiti, przypomina mi czasy mojego dzieciństwa... Rozmarzyłam się po prostu 🙂. Buziaczki.
OdpowiedzUsuńKonbanwa, dear Kasia. (Here it's around 23:00.) I found the noodle restaurant name is “Yoko”, 妖狐 meaning “spirit of a fox incarnated in Lady”. My name “Yoko” is written as 洋子, “a child of ocean.” Wind chill has arrived at last after too warm months here in Japan. The northern part is forecasted of heavy snow, but not in my place. I enjoyed the interesting photos of the snowscape, colorful café, beautiful architecture, and your lovely daughter.
OdpowiedzUsuńYoko
Dear Yoko san ♥️ Thank You for visit and for explain of meaning your name. IT s very, very nice. Japanese names has very interesting meaning. Fantastic! Take care Dear Friend ♥️♥️♥️
UsuńHej Kochana Kasiu, fajna idea z tym blogowym kalendarzem, ale chyba nie zrozumiałam do końca. Generalnie jednak mam tak, jak Ty: uwielbiam wszelkie blogi, bo wiele z nich zabieram dla siebie pozytywnej, ciepłej energii i wiele się uczę! Na blogach jest wielu ciekawych ludzi z pasją!
OdpowiedzUsuńCudne fotki, Kraków jak zawsze piękny, dobrze, że masz przyjaciółkę, z którą możesz spacerować. Ujeły mnie te kolorowe schody i mural z Andy Warholem, który to artysta zawsze mnie intrygował, raz nawet wspomniałam o nim w wierszu.
Pozdrawiam, z chęcią wypiłabym taką herbatkę aromatyczną, rozgrzewającą!
Hej Kochana jak dobrze że wróciłaś ❤️ Ja też z początku nie rozumiałam jak działa kalendarz. Wyjaśnienie znajdziesz na blogu naszej Klaudusi Zuberskiej, ona bardzo ładnie to wyjaśniła w którymś poście. Prowadzi ten kalendarz od jakiegoś czasu. Przytulaski Asiulku ♥️
UsuńBardzo mi sie podobają zdjęcia z Suchej, karczma Rzym ma swoją historię i tradycję. Malarstwo dodaje jej uroku. Bywałem i korzystałem z jej usług, chociaż jedzenie raczej był przeciętne. Ale juz samo to, że byłem i to wielokrotnie, to jakoś ubogaca ;) Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny u mnie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za zamieszczenie mnie w kalendarzu i to tak wysoko :* <3. Też kiedyś prowadziłam i tez się zastanawiałam, które blogi wybrać, bo sporo ich odwiedzam. Ostatnio jednak nie bardzo mam czas na dodatkowe zabawy w grudniu. Zawsze ten miesiąc najbardziej zapracowany.
OdpowiedzUsuńWspaniałe zdjęcia Kochana, wiele naprawdę cudownych miejsc, które aż sama mam ochotę odwiedzić. Lubię różne nietypowe klimaty :3
Znalazłam Kasiu, bardzo Ci dziękuję za umieszczenie w kalendarzu mojego kącika 💗 Kasiu, mamy wspólną miłość - nasze góry - stąd jeszcze większa moja radość, że mogę oglądać Twoje zdjęcia, bo są po prostu przepiękne. Serdeczności moc posyłam 😍💗
OdpowiedzUsuńCieszę się Kochana, że Ty się cieszysz. Sciskam mocno
UsuńA widziałaś podgórski kościół św. Józefa z góry? Wtedy dopiero robi wrażenie! Cudowne migawki, te kolorowe schody czasem chodzą po mojej głowie, muszę kiedyś i tam dotrzeć...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Kasiu! :)
No właśnie nie widziałam ani z góry ani w środku. A skąd można go oglądać z góry? Dziękuję za obecność Maksiu. Mam nadzieję że na studiach wszystko ok.
UsuńPink Floyd to muzyka mojego dorastania! Ech, jak zwykle piękna fotorelacja, góry mają w sobie ogromny majestat i tajemnicę... Karczma Rzym wygląda bardzo interesująco, ale tym razem przykuła moją uwagę postać Twojej ulubionej krakowianki! Mam wrażenie, że to przyjaciółka Lily Adamowicz - mojego niezrównanego guru w kwestiach japońskiej kultury i muzyki!!! Czyżby świat był aż tak maleńki? Ściskam serdecznie!🤗
OdpowiedzUsuńTak Miru, Lilly to przyjaciółka Ophie znają się zapewne ze spotkań autorskich. Dziś poznam Lilly bo idę do Ophie na spotkanie wigilijne :) Świat jest malutki. Dziękuję Ci bardzo za odwiedziny 😀
UsuńHi hi... To ja Cię już wystalkowałam na fejsie, Lily akurat wrzuciła zdjęcia ze spotkania świątecznego i myślę, że Cię rozpoznałam! Lecę zaprosić Cię do znajomych - Paa Dan to ja! 🤗👍🏻
UsuńDziękuję za zaproszenie 😃 Poznałam Lilly na wigilii u Ophie 😃 Bardzo sympatycznie było. Pozdrawiam Cię Miru
Usuń